był taki czas.

Mieszkam w Łodzi już pół roku. Był taki czas kiedy zastanawiałam się nad przyjazdem do Łodzi i chciałam poznać historię tego miasta. Natrafiłam wtedy na stronę: Historia Litzmannstadt Ghetto.
Temat prześladowań i zagłady ludności żydowskiej zawsze "był mi bliski". Nie wiem skąd to się wzięło. Chyba samo z siebie, ponieważ ani w moim domu ani w domach moich bliskich nigdy ten temat nie był poruszany. Pewnie to przez ogromną wrażliwość jaką posiadam, także nie wiadomo skąd wziętą.
Zaczęło się chyba w szkole podstawowej ale tego pewna nie nie jestem. Od kilku lat planuję głośno coś w tej sprawie "powiedzieć" ale jakoś mi się to do tej pory nie udawało. Postanowiłam dziś. Żaden szczególny dzień. Zbiegiem okoliczności jest to, że zaczęły się obchody 65. Rocznicy Likwidacji przez Niemców Litzmannstadt Ghetto. Kolejnym zbiegiem okoliczności, szokującym mnie bardzo jest to, iż blok w którym mieszkam stoi na byłym cmentarzu żydowskim, a co za tym idzie mieszkam na terenie byłego getta. Wybraliśmy się dziś na spacer po największym w Europie cmentarzu żydowkim, który mieści się niedaleko mojego domu. Nie lubię cmentarzy i uważam, że nie powinno się ich zwiedzać.. no ale oprócz tego, że cały czas chowani są tam ludzie to spełnia on właśnie taką role. Mój krzyk jednak nie jest związany z cmentarzem i tym co tam zobaczyłam.
Są pewne rzeczy, sytuację, zjawiska, które nie potrafią zmieścić się w moim jakże małym mózgu. Zaliczam do tego czarną dziurę, wszechświat, religię oraz nienawiść jednego człowieka do drugiego.
Minęło tyle lat, wiemy co się wydarzyło od roku 1939 do 1945 z lekcji historii, z lekcji języka polskiego. Wiemy wiele od naszych dziadków, sąsiadów.. Wielu moich znajomych mówi: wiem o tym, ale co ja mogę? Nie potrafię tak. Nie potrafię o tym nie myśleć lub wmawiać sobie, że mnie to przecież nie dotyczy. Nie dotyczy? Uważam, że nie do końca. Jest mi wstyd za ludzi, jest mi źle, myśląc o tym, że nalezę do gatunku tak okrutnego. Jest wiele bulwersujących mnie spraw takich jak znęcanie się rodziców nad swoimi dziećmi, bądź nieludzkiego traktowania zwierząt. Jest tego całe mnóstwo. Wracając jednak do prześladowań ludności żydowskiej ale także polskiej i jakiejkolwiek innej bo nie o narodowość tu chodzi..
Nie mieści mi się to w głowie, że można zgładzić, zamordować, skazać na śmierć aż 1,1 mln osób. Jestem w stanie zrozumieć to, że osoby te zrobiły komuś wielką krzywdę i wtedy naturalnym odruchem człowieka jest obrona.. Nie mogę pojąć tego dlaczego tak się stało i dlaczego w taki sposób? Nawet zwierzęta nie zabijają bez powodu.
Ostatnio czytając po raz kolejny Grzesiuka (polecam) zastanawiałam się nad motywem tych ludzi, którzy byli najbliżej. Wiem o tym, że jest/było grono ludzi, którzy po kilku dniach "pracy" w obozach po prostu mieli dość ale co z resztą? Jakie mieli motywy? Nie wierzę w aż taki patriotyzm i to, że robili to dla dobra III Rzeszy. Każdy człowiek powinien mieć jakiś ludzki odruch. Oni tego nie mieli. Nie byli zatem ludźmi?? Dla niektórych była to szansa na przeżycie ale wybaczanie... wolałabym (i to się spotka z ogromną krytyką) poświecić swoje życie i nawet życie najbliższych niż zamordować kilka tysięcy osób. Najlepsze jest z tego to, że ci ludzie nie uważali się za winnych (jeśli w ogóle pomyśleli o winie) ale uważali, że to nie oni a III Rzesza.. nie oni mordują a ich państwo..
Nie mogę uwierzyć w to co się stało.. nie mogę. Nie wierzę, że zginęło tyle niewinnych dzieci, kobiet i mężczyzn. Holokaust to najgorsze co mogło się przytrafić ludzkości i ja jako człowiek się tego wstydzę. Najgorsze jest to, że istnieje jeszcze cała masa ludzi otumaniona tą nienawiścią.. dlaczego? Pytam się dlaczego tak się działo? Dlaczego to nadal istnieje...?

09.05.2009

Słynny MUREK.
drugi dzień fotofestwalu.
jak widać udany wieczór.

















































Fanfare Ciocărlia

my.


























.


contact.

warszawa. teatr. warsztaty contact improvisation










mała przerwa.






J.

Janek.






dyee

nic nie napisze bo mi się nie chce.

.


zero kompromitacji ful natural.

się pracuje.



się patrzy.



się wygłupia.



w łazience też mi ładnie.









...

proszę nie sugerować się umiejscowieniem na liście
kolejność przypadkowa
poza dwoma pierwszymi miejscami ofkors.



introdukcja krótka i prosta:

to o Was amatorzy kwaśnych jabłek ;)


zacznę od najważniejszej dla mnie osoby Janek (wraz z Helmutem)
najwybitniejszy wariat pod słońcem. że się tak wyrażę poplecznik zielonego (yyy) koloru.
ma szansę zostać jedynym i najlepszym fotografem mojej skromnej persony.
kocham tego wariata.


Jachu chamnie przez NI przypadło Ci drugie miejsce.
taki już Twój los.
mój wspaniały obłąkaniec.
pretorianin świńskich dowcipów i whisky
cyt. "muszę wziąć coś co nie smakuje tak dobrze bo za szybko wypije"
zawsze przy mnie, zawsze po mojej stronie, niezmiennie od wielu lat.


Żulek (Julek) no Julia jednym słowem.
świruska. kocia mama.
wiem, że mnie nie lubiła ale nie chce się pipka do tego przyznać.
kochana psiapsółka, z którą nie ma pierdolenia o sukienkach, tipsach itp.
jeśli nie macie się z kim napić wódki polecam ;)


Jimu. mój cyberpunkowy brzdąc.
daleko gdzieś siedzi nie wiadomo gdzie tak szczerze : )
zawsze jednak można go znaleźć w.. sieci.
pomagacz.
dredownik, emownik, didżejownik.
wspaniały opowiadacz.
Krzysiu napisz coś. pięknie piszesz.


Aś. słyszałam, że wygląda na wredną.
coś wam się pojebłało.
Asia ciepła i kochana wariatka.
wielka adherentka języka, którego nie znam - angielskiego.
kubeł zimnej wody na pohamowanie moich zapędów.
nasza niewspółmierność jest tak silna, że aż przyciąga ;)


Agata - przedpiekle. potrafi psychicznie mnie wydymać .
a i tak ją kocham.
w końcu siostra.
żeby nie było: Aguś też uwielbiam Twoje schody ;]
świadek na moim ślubie (o ile do tego kiedyś dojdzie :P )



Przemek. ogólnoludzki przedstawiciel.
potrafi być wszędzie i zawsze.
chodzące dobro, rozdające wino, które winem nie jest ;)
obecnie londyńczyk.
wszechstronnie wszechstronny.
nie powinien być wariatem ale nim jest ;)


Marcin. oj nie przepraszam.
.Marcin : )
porywająco, zachwycająco czuje.
afirmant smakowitych ilustracji muzycznych.
"poranne tupanie stopom"
pamięta?



cdn

cały czas piszę :P

romantika zimowa.

*






dziękuje :*

Łódź 2008

*
święta u Janka w Łodzi. najlepsze święta.
chociaż uciekłam. teraz wiem. zrozumiałam, że chcę tam wrócić.
już niedługo Kochany... *:

*

w Janka mieszkaniu :)


czasami czytam. czasami ;)


*

spacer po Łodzi.
długi i bardzo ciekawy ;)

Park Staromiejski



urodzinowo.


*
okęcie.
chwila relaksu przed przybyciem wariatki agaty ;)
ag i Janek.
Jesteś najwspanialszym prezentem :*



kartka od Janka :*
fragment "pocałunku"
gustawa klimta




życzenia od Słońca :*




coś co zawsze z NAMI będzie :*
prezent od Janka.


walk in the sky.

cieszę się, że to już koniec. chociaż dopóki nie będziesz w Łodzi nie będę spokojna ;)
szybko zleciał ten czas, szczerze myślałam, że to będzie łatwe, spokojne i przyjemne ale tak nie było niestety. chociaż tak na prawdę to niczego nie zmienia, ja się nie zmieniam...
wszystko jest ok a może nawet lepiej niż było zanim pojechałeś. uczę się sama siebie. jest dobrze.

to jest to miejsce, teraz będzie już tylko lepiej.

aby ten czas minął przyjemniej zdjęcie ;)


chyba Janek *:


..


wszytko się zmienia, szybko.
nieodwracalne zmiany. nie wiem czy dobre. chcę aby były dobre. może na siłę może nie.

chcę jeździć pociągiem, leżeć na plaży, podziwiać piękne kamienice, siedzieć w kinie, pić kawę, oglądać zachody słońca nad miastem, pić słodkie wytrawne wino, słuchać szeptów, czuć ciepło. patrzeć w gwiazdy i w oczy. chcę tego i chcę więcej... chcę siebie.. blisko..
lubię siebie przy Tobie...


to może ja. dziękuje *:

cloud generator.

Wyprawa do Łodzi.

działo się wiele i bardzo szybko.
nie sądziłam, że aż tak szybko ale nie można było inaczej.
było pięknie i stanowczo za krótko.
bezpiecznie, ciepło, spokojnie.
zdjęcia..



kawałek mieszkania.. jakiś facet się w kadr władował ;)


hmm.. nie bardzo wiem o co chodzi... chyba spałam..


słońce..

a circular reeducation.

dzień następny.

Siedzę w cafe, właśnie dostałam od Ciebie smsa.
Napisałam to co napisałam ale to nie wszystko, ale na to mamy czas.
Powiedziałeś "na pewno" i to mnie cieszy.
Wszystko mnie cieszy.
jak piszesz MY, RAZEM.
czuję się dobrze.
Czekam na te święta, będą inne i wyjątkowe, wiem to.
W sumie miałam pisać o tym co u mnie, ale jak wiesz, nic ciekawego się nie dzieje.
Siedzę z bliskimi przyjaciółmi. oni strasznie Cię polubili :P
Chiałabym czekać na Ciebie na tym lotnisku. Bardzo bym chciała tam być kiedy przylecisz.
Ale niestety mi się to raczej nie uda.
Nie wiem jakie dziś wrzucić zdjęcie.
Mam nadzieję, że nie będziesz zły, że to będzie to zdjęcie:


Janek *:

send and receive.

Właśnie dosłałam ostatniego "buziaka z polski" od Ciebie. Nie mam się martwić, więc nie będę.
[ 20.11 ] czasami czas jest dziwny, nie ma to znaczenia a jednak..
słucham Tycho.. lubię ten samolot i te wiatraki...
Mam nadzieję, że lot będzie przyjemny, bo chyba tam u góry jest przyjemnie? W końcu będziesz w niebie, wiec musi być super.
[ 20.14 ] jak ten czas szybko leci, chce abyś był już z powrotem i chcę być tam gdzie Ty.
Może znowu się wybierzesz do tam do góry? do nieba? ze mną?;)
[ 20.17 ] wolno mi idzie to pisanie. Dużo myślę, słucham. Zamykam oczy i widzę ten pierwszy włos, oko, uśmiech. Ciebie tak wysoko i siebie w tych podziemiach.
Szkoda, że Ty nie mogłeś za bardzo patrzeć wtedy na mnie :D
Jeszcze minuta.
[ 20.20 ]
To co teraz czujesz musi być niesamowite, lubie to uczucie, strach połączony z przyjemnością.
Teraz Ty jesteś aniołem.. :D


Janek *:

mam nadzieję, że nie będzie focha o to zdjęcie.

szczęśliwości.

Czasami spotyka nas coś czego byśmy się nigdy nie spodziewali.
Ciężko jest w to wszystko uwierzyć...
Wyprawa do Łodzi na camerimage.. oczywiście dotarłam tylko do Łodzi i aż do niej a na festiwal niestety nie. Nie żałuję, ani jednej sekundy, było wspaniale dzięki temu panu:


Janek *:




kilka. zer i jedynek kilka.

niestety morza atramentu dziś nie wyleję.
oto słów pisanych kilka. zer i jedynek kilka..
po tamtej stronie, wszystko wydaje się inne. nowe. świeże.
takie wzniosłe. dojrzałe. inny, lepszy świat dla mądrych ludzi.
czasem jednak znajome i bliskie, takie jak ja.
to nie jest mój kosmos. żal.
taki, przeuroczy, dla tych wszystkich, którzy mną nie są.
królestwo dobrego smaku.

Zima za oknem. z dachu snieg spada. hałas budzi ag. co 3 minuty.
i sen. samolot spadający.

chcę lata.
wonność tego wiatru, który przenika przez łąki i pola, wnikając w skórę, włosy..
gorący piasek wpadający do prawego oka,
i deszcz. ciepły i przyjemny. woda spływająca po liściach dębu..
burzowe, namiętne noce.. ich śliczność. brak oddechu.
i mysli o zimie.



for you..

so easy.

my niepodlegli.

czasmi wyglądamy głupio.










colour agnosia.

Wait for me underneath the water..






cefe. luty 2008.

Nie znam tych ludzi ;]













who is it?

deczno. autor: Janusz Wójcik
zaskoczył mnie ogromnie.


















.

Popadam już chyba w samouwielbienie ;)
Deczno. autor: Janusz Wójcik








ot.

Przyjaźń jest najdelikatniejszym kwiatem, który rozwija się z wzajemnych kontaktów międzyludzkich. Jeżeli nie dbamy o niego cierpliwie i niestrudzenie, więdnie i usycha, zanim otworzy wszystkie swoje pączki..

Przyjaźń nie jest czymś spontanicznym, automatycznym, jest natomiast owocem obopólnej zgody, decyzji, życiowej postawy, otwartości. Nie staje się, ani nie pozostaje przyjaciółmi przez przypadek. Prawdziwa harmonia jest najpiękniejszym darem wierności prawdzie, uczciwości, sprawiedliwości; jest zawsze zaskoczeniem i zadziwieniem. Tak jak światło gwiazd nie pojawia się jedynie wtedy, kiedy się je dostrzega, i nie znika, gdy zostało dostrzeżone..


teraz możecie zobaczyć jak ja ciężko pracuje ;] (u Jako)


jak odpoczywam po pracy. ja i..


...moje nogi





Tym razem podziękowania na końcu. Dziękuję Jako za fajnie spędzony czas :))
oczywiście za zdjęcia również ;D

nd.

niedziela. zły dzień.
zdjecia jak zwykle z cafe.
jakiś czas temu nie pamiętam kiedy.
autor: Janusz Wójcik






.

przychodzi taki czas, kiedy wypada dać sobie 'na wstrzymanie'. nasze doznania, nasze tu i teraz, nasze namiętności są tak intensywne, że nie potrafimy skoncentrować się na tych rzeczach, które uwagi naszej potrzebują. chcemy mieć cel, chcemy żyć dla idei, sukcesu, innych. pytanie: co jest ważniejsze? cel, dążenie czy chwila ta jakże piękna i idealna, chwila. a co jeśli przez dążenia stracimy szansę na szczęście, jeśli nie uda nam się osiągnąć tego czego zawsze pragnęliśmy? co jeśli przez oddanie się namiętności stracimy przyszłość? czy da się to podzielić?
o! dlatego Bóg stworzył nas na Swój obraz i Swoje podobieństwo, by istota inteligentna miała się z czym męczyć. obdarował nas rozumem, miłością i wolną wolą, dał rade.
a tak całkiem serio tyle nam się marzy a nie potrafimy ruszyć tej dupy i czegoś z tym zrobić, pieprzenie o tym jak nam będzie dobrze jak dojdziemy (?) do naszego jakże cudownego i boskiego celu. jak w końcu los sie do nas uśmiechnie, jak życie nam 'da', jak nam ofiaruje swoją łaskę i z nieba spadnie szansa...

gówno nam da.

sami sobie weźcie i to siłą. bo inaczej zdechniecie w tej zasranej szarości... w której się gnieździcie.
i dalej będziecie stać tam gdzie was postawią.
amen.


'twój stary to magia'

30.03

Dwa 'symboliczne' z caffe.
autor: Janusz Wójcik


ostatnio Nasze ulubione miejsce w caffe ;)


nowosci.

wiem, że trudno w to uwierzyć ale ag. ma robotę ;]
zdjęcia z miejsca pracy. proszę nie wnikać co to za place :P

ag. w ostatnim czasie została obdarowana przez los 'czymś' jeszcze ale o tym niedługo...










moje cudowne narzędzie pracy :]


. . .

tak będzie lepiej..







ławkowo II

Sesyja z moimi ulubionymi fotografami :)
Dziś zdjęcia autorstwa Marty Pawłowskiej, tylko ona tak potrafi :)

9.03.

















she's so.

19.35
patrze przez to okno i tak jak mówisz.. smutny widok.
tylko teraz jakoś ciemniej.
komórka przestała sie ładować. nie wyłączam.
zawsze jak się ładuje świeci się ten wyświetlacz nie wiem po co. przynajmniej teraz cię widzę. słucham she's so, miejsko-przygnębiający klimat. tak to czuje.
niby są ci wszyscy wspaniali. niby jest dobrze.
jako wymyśla jakiś tam tytuł. niech chłopaczyna czasami sobie pomyśli a co.
internet to takie wielkie gówno, pomyłka.
o. i siedzę przed tym monitorem większość czasu mego i co z tego mam?
ból kręgosłupa? ale. komputer to jedyna rzecz jaka mam.
to mój cały świat haha
no może jeszcze posiadam parę elektronicznych drobiazgów ale to już mały szczegół.
tylko on i ja. mój cudowny wirtualny świat :]
piękny. idealny.

19.42
mam cudownych wirtualnych przyjaciół. ciebie wirtualnego. po co mi realne życie..

o takie:



zlot.

W sobotę 15.03. 2008 r. odbył się kolejny już zlot bydgoskich użytkowników digarta.
Pojawiło się sporo osób: znanych, mniej znanych i nieznanych.
Kilka fotek niektórych użytkowników.
Tych, którzy byli najbliżej :P
Zdjęcia robione były aparatem Miłosza.
On sam jest autorem kilku z nich.
Aparat wędrował, więc autorów jest wielu..
Miejsce: BARKA

organizatorzy: Marta i Janusz ( Marcik, jako83)


Agata i Wojtek (RyuAngel, Wolfgar)

Julia (theeoo) ;*


Miłosz (Mazzieh) ;*

Natalia (Nattaly)


Krzysiu (Archangel69)


Andrzej (ScarlettTattoo) mój 'tatuator' ;)


Bartek (*okoolarnik) nasz moderator


Trochę mnie :\



Z Julią i Miłoszem


Z Julią i fakiem


eeee?


:\


akcja: "szybko rób zdjęcie!" :]


no to pa.



a! jeszcze jedno. bez komentarza :|


Błądzim.

Nadrabiam zaległości.
Zdjęcia z 11.03.
Spotkanie przy drinku u Julii.
Jak zwykle dałyśmy rade, wcale się nie najebłałyśmy, co widać po Jull na zdjęciu nr 1 ;)






ławkowo.

9.03.
wypad z Martą i Januszem ja w roli 'pseudo'modelki'.
dziś zdjęcia Janusza.







dokochanianiania.

uczę się. przy tobie. może raczej zdobywam doświadczenie.
istnieje w cierpliwości. nie muszę się uczyć pokory.
każdego dnia dawka spokoju. od ciebie. dla mnie.
spokój.
i nie ma. żalu, urazy, zarzutów, wymówek.
nie ma ciała, nie ma pokus..

jako, że dziś skończyłam czytać czarnoksiężnika a nie mam następnej części mrocznej wieży zadowole się cytatami pana kinga. polecam!

Firestarter (Longmont, Wirginia, Sklepik)
Twardzi ludzie mają ciężkie życie.

Łowca snów (McCarthy)
Są rzeczy, o których nie mówi się nawet najbliższym przyjaciołom. Czasem zresztą nie trzeba mówić, bo oni i tak wiedzą.

Mroczna połowa (I Nadzienie durniów; rozdz. ósmy)
Podstawowa zasada (...) brzmi: tłucz głową w mur, coś się w końcu rozleci (...).

Colorado Kid (rozdz.15)
Czasami kochające oczy widzą tylko to, co chcą widzieć (...).

Wielki marsz » Ray Garraty (Część druga: W drodze - Rozdział 3)
Nie przynosimy niczego na ten świat, a już bankowo niczego nie zabieramy.

Pokochała Toma Gordona
Każdego można pokonać... ale nie wolno dopuścić do sytuacji, w której człowiek pokonuje sam siebie.

Cujo
Nigdzie nie jest powiedziane, że jeśli stchórzysz i nie skoczysz z wieży w poniedziałek, to nie zrobisz tego również we wtorek.

Łowca snów (SSDD)
(...) dziewiętnaście lat to niby niewiele, lecz w tym wieku większość młodych ludzi nie pamięta już, co to takiego sumienie.

Łowca snów (Zaczyna się wyścig)
Serca są po to, żeby je łamać, a opinie są po to, żeby je zmieniać, i dziękujmy za to Panu.

Wielki marsz » Hank Olson (Część I Start)
Miłość to oszustwo! (...) Są trzy wielkie prawdy na tym świecie: dobre żarcie, dobre walenie i dobre sranie! Na tym koniec!!!

Blaze (Rozdział 21)
Głupota to więzienie, z którego nigdy się nie wychodzi. Nie ma zwolnień za dobre sprawowanie, każdy kibluje tam na dożywociu.

dobranoc.

dzień kobiet.

jestem sama sobie. jednostką samowystarczalną.
najlepszą. dla siebie.


a. zawsze ma to co chce. nie zawsze.
dziś nie ma.wczoraj nie miała.jutro też nie.
a. chce. ale nie chce. a. ma. ale nie ma.

a. potrafi żyć bez tego stworzenia zwanego mężczyzną.
sama dla siebie.
czasami jednak a. przechodzi stadium tzw. 'braku indywiduum*'
cechą charakterystyczną tego stanu jest udręka jaką przechodzi
z braku żywego organizmu tu i teraz.
ale nie byle jakiego organizmu.
a. ma swój
najwyższej próby model.
ma: tułów. ma odnogi
.
ma: trójgłowy, czworogłowy. płaskie i krótkie.
ma: źrenicę, tęczówkę.



ciało.

umysł.

także ma: rozum, mądrość, intelekt.
a. lubi jego: temperament, charakter, osobowość.

a. lubi słyszeć jak oddycha. a lubi jego serce..


.dla mojego modelu najwyższej próby


*mężczyzna

por favor.

wymyśliłam to sobie? otóż nie!
przeczytałam i stało się to moim kolejnym nałogiem.
będziecie cierpieć. wiem. aż mi przejdzie..
zdjęcie. dowód.


miałam ochotę na makro, wyszło ala makro.









pod księżycem.

"prawdziwa miłość jest nudna, jak wszystkie mocne, wciągające narkotyki. gdy opowie się już o oczarowaniu i odkryciu, pocałunki tracą smak, a pieszczoty stają się nużąca codziennością.... choć oczywiście nie dla tych, którzy całują się i pieszczą, a otaczający ich świat wydaje się im bardziej kolorowy i bogatszy niż kiedykolwiek. podobnie jak z każdym innym wciągającym narkotykiem, pierwsza miłość interesuje tylko tych, którzy stali się jej niewolnikami. i jak każdy mocny, wciągający narkotyk, ( pierwsza ) miłość jest niebezpieczna."
stephen king.

strasznie lubię ten fragment. jak już jest gdzieś mowa o miłości to każda baba wariuje.
nawet taka twarda sztuka jak ja. ;)




sleeping beauty.

założyłam konto na last.fm nie wiem po co. nie chciałam. ale jak juz jest to prosz.
last.fm

dzięki pewnej osobie, że przypomniała mi o istnieniu takiego zespołu jak tool (może mi to wybaczą)
dziękuje m.

będzie dziś piękna noc, tool i perfect circle.. no i ostatnie 200 stron czarnoksiężnika,
mam nadzieję, że dam rade to dziś przeczytać.

znowu oglądałam blow. nie wiem, który to już raz..
nie wiem dlaczego. uwielbiam. a może wiem.

zastanawiam się nad pewnymi rzeczami.. do końca tygodnia muszę zdecydować co dalej. co robić. jak żyć.. nie ma nic prostszego. z lenistwa zostawię to na ostatnie pięć minut. ;]
przecież niby jestem leniwa. niby.


epizod VIII

nie wstydźmy się tego, iż po spożyciu jesteśmy bardziej wylewni, o nie!
ja nie będę na wasze szczęście. :]
wieczór upłynął bardzo spokojnie. dowiedziałam się kilku istotnych rzeczy o samej sobie i.. sobie?
kilka fot z dzisiejszego spotkania. nie'planowanego z niektórymi osobami ;)
w nie'planowanym miejscu ' magic'.

cyfrówko ofkors.
znowu trochę faków..


z moją kochaną aś.


z moją drugą kochaną aś i fakiem.

aś i kris.


aśka i ag.


ag i aśka.

epizode VII

czwartek. juz. prawie. piątek. po egzaminie. zdany, nie tak jak powinien.
teraz liczy się tylko praca. praca z pracą. której nie mam. będzie już niedługo.
zmęczenie. byle dotrwać do tej soboty co w końcu będę spokój miała :PP
nie no spokój to ja mam teraz, od weekendu znowu się zacznie.. ehh
no przecież wiesz, że żartuje po co ten foch zaraz?
łóżko mnie wzywa, słyszę to, widzę jak na mnie patrzy.

a, bym zapomniała. znalazłam kogoś od tatuaży. mam też fajne wzory. będziemy kombinować.
dziękuje za telefon o 3 w nocy, co za poświęcenie. twój wieczór się zbliża, wiec... miłego...

23.28 : 16.28

wrześniowe piaski.




III

dzień III
wcale nie było widać, że koniec jest bliski, nadchodzi-odchodzi.
poranek. nigdy tak dobrze nie widziałam siebie w zamkniętych oczach.. nigdy nie byłam taka... maleńka (?) ;)
waliza. o tym chyba trzeba będzie napisać książkę. innym razem.
myślałam, że będę bardziej marudzić.
jakie to było romantyczne, my nad brzegiem pięknego kanału oraz te cudne ryby zwane delfinami, w blasku amsterdamskiego słońca.. jaki tam był syf.. i ten kapitan..ja, papieros i waliza. masakra. pf.
ale i tak było w tym coś fajnego. ja wiem co. wiem.

taxi. lotnisko.
odprawy-wyprawy. tak się śpieszyłam, byłeś blisko. widziałam. a ten debil stał tam tak długo. a potem już byłam sama. nie było źle, całkiem normalnie. zdziwnienie. w jednym momencie coś kurwa pękło. widziałam ten samolot, biegłam na koniec aby widzieć go jak najdłużej, ta szyba mnie wkurwiła. start na tle zachodzącego słońca.. to było wiele za wiele. zostałam tam sama, sama dla siebie, sama w sobie. sama. bez pożegnania, którego nikt nie chciał.

dziękuje.

00.15 : 17:15


II

dzień II
'miękkości wielkie, i pragnienie.
zaspokojone rankiem sokiem ze świeżych owoców.'
jak można spać całą noc na brzuchu? rozumiem chwilę dłuższą ale całą noc..
śniadanie, takie pierwsze, takie nowe, nasze..
słodycz soku z pomarańczy, zapach mocnej kawy.. z twoich dłoni.
spacery, spacery. mostkami, kanałami, miedzy tramwajami,
tulipanami. śmiech mój - twój. rowerowy szał. rozmowy, wspomnienia.
siedem lat wstecz.
przypadkowy pub, taki zwyczajny, zwyczajne piwo, zwyczajny czas. zwykło - nie zwykło.
i noc w środku dnia i
palce jak pianista 'zręczne i szybkie' , szczera prawda.
wielkości - małości.
cuda.
sen w objęciach szczęścia...


koniecznie przy "Piosenka Dla Stasia" AMJ

00.21 : 17.21

dłoń zanurzasz we śnie

'dłoń zanurzasz we śnie
w zagrobowym cieniu
nie znajdujesz Mnie
wołasz po imieniu

a ja leżę tu
gdzie ma być nas dwoje
brak mi tylko tchu
oto ciało moje..'

b.leśmian


I

zapachowo.

dzień I
czekaniem długim w samym sercu świata, samej w tej dzikiej puszczy o zapachu kawy i frytek, czekaniem na spokój. tu gdzie ma być nas dwoje.
odwróciłam wtedy głowę, nieświadomie. skończył się świat.
zaczął się sen. tulipanowy sen.
ból głowy. cisza... nie wróci już ta gładkość pod rozgrzanymi opuszkami palców.. słodki zapach skóry.. ta kwaśna limonka, delikatna bergamotka, słodka mandarynka, kwiat oliwny, zmysłowe piżmo.. gorące krople wody spływające po moich włosach i kolejny zapach.. pomarańczy.. nie wróci. potem zimne dłonie, fontanna, przeklęte tramwaje, rowery.
małe ukojenie przy soku bananowym, wdychając powietrze wypełnione bajecznym zapachem konopi i nikotyny. papieros. wieczne pragnienie, piwo.
powrót do 'bed & breakfast', wspinaczka. (eden?)

miękkości wielkie, i pragnienie.
zaspokojone rankiem sokiem ze świeżych owoców.
to snem było.. marzeniem spełnionym.
było.

21.17 : 14:17

szepty i łzy.

epizod III

dzień bardzo-nie-bardzo.
7 rano to nie jest dobry czas na powrót do domu.
cały dzień był nieco nie dzisiejszy wczorajszy zwłaszcza.
powroty zakrapiane.
jaka masakra. ból głowy, jedyny 'dźwięk' jaki akceptuje to
"moon river".
jeszcze jakiś tydzień i znowu będzie tak jak lubię.

wszystkie te piękne zmartwienia. dziś się zesrało ale już jutro będzie cudnie.
nic nie robisz leniu a pomagasz.
( pf jaka gupia )

niedziela to pomyłka serio. co za kretyn to wymyślił?




epizod II

dziwne.
jest 16 a wydaje mi się, że to rano, wszystko przez ten telefon, udziela mi sie już ten klimat. cały dzień z dupki, nic się nie działo oprócz tej rozmowy oczywiście. trochę się martwię tym przeziębieniem bo wiem, że to potrafi totalnie popsuć każdy dobry klimat, a chciałam abyś się tam dobrze czuł i bawił.

idę niedługo do cafe, może jakieś foty będą, może takie jakie byli we wtorek ;)
dla przypomnienia:



że dziś mój cały świat to ty.

taka karma.

Tak poza tym wszystkim, to kochani moi pamiętam o Was. Wcale nie zapomniałam ;)

Dziękuje Juli, Aśku, Jako i Marcie!
Jimowi bo to moje słońce najdroższe.
Agacie bo to najukochańsza sis we wszechświecie!
Pawełkowi bo fajnie się złości.
Grzesiowi za kamikadze ;)

ale przede wszystkim dziękuje Marcinowi, za pomoc, opiekę i uśmiech.. za poświęcenie.
Mało jest takich ludzi, którzy znoszą moje beznadziejne zachowanie.
Z tego miejsca przepraszam Cię za niedziele/poniedziałek, (nie będę sie tłumaczyć zmęczeniem)
byłam naprawdę okropna. . dziękuje raz jeszcze :)) tytuł speszyl for ju ;)

fleszokicz.







w rolach głównych wystąpili: Aś, Julia, Madzia, Jako i moja skromna osoba :]
19.02.08 Caffe Pierot

"coś w tym jest"

Tomek, amsterdam 2008

budzisz się rano
patrzysz -widzisz
i wiesz. czujesz.
tak ma być.

amsterdam dream. cd.

czasami nawet spodziewając się pewnych rzeczy, reakcji, uczuć, emocji..
nie zdajemy sobie sprawy, że może być tak.

tak .





Tomek, amsterdam 2008

pseu.do

amfiteatr (pseudo) w Świeciu.
ja, Marta i Aśka
autor: Janusz Wójcik - niech mu będzie















4.



szerelmes.




na dzisiaj wystarczy.

3.


( 'masz kreta pod nosem czy co?' ) jakoś mi się to dziwnie kojarzy ze słowem 'niepełno sprawnie'. ;)
nie ma co się śmiać proszę Pana. po raz pierwszy zaczynam się bać
nigdy nie musiałam, to oni się zawsze bali
sobie człowiek żyje normalnie a tu zza rogu wychyla się strach
co ma wielkie piękne oczy ;)
a to za sprawą tego Pana co takie ma duże ręce ale palce ma jak pianista 'zręczne i szybkie'.
w komórce dopiero 1:13 a w rzeczywistości już po 2.. czego to ludzie nie wymyślą
pieprzony internet.. to ich wina.




2.

[ czasami czuję
że czuję twój zapach
w swoim głosie słyszę
głos obcy
daleki
znajomy.. ]


wcale nie jesteś taki wrażliwy
mam uwierzyć?



ta prawda. którą znam
i jaka by nie była
sprawia, że
po prostu chcę tego..



1.

[ czasami kiedy spadnie śnieg, rzeczy dziwne się dzieją
anielskie pióra opadają, by na tej bieli
wznieść się dusza mogła ]



nowa historia zaczyna się nadzieją moją
na lepsze jutro.
coraz lepiej.

dziękuje nadziejo za marzenia.