Mieszkam w Łodzi już pół roku. Był taki czas kiedy zastanawiałam się nad przyjazdem do Łodzi i chciałam poznać historię tego miasta. Natrafiłam wtedy na stronę: Historia Litzmannstadt Ghetto.
Temat prześladowań i zagłady ludności żydowskiej zawsze "był mi bliski". Nie wiem skąd to się wzięło. Chyba samo z siebie, ponieważ ani w moim domu ani w domach moich bliskich nigdy ten temat nie był poruszany. Pewnie to przez ogromną wrażliwość jaką posiadam, także nie wiadomo skąd wziętą.
Zaczęło się chyba w szkole podstawowej ale tego pewna nie nie jestem. Od kilku lat planuję głośno coś w tej sprawie "powiedzieć" ale jakoś mi się to do tej pory nie udawało. Postanowiłam dziś. Żaden szczególny dzień. Zbiegiem okoliczności jest to, że zaczęły się obchody 65. Rocznicy Likwidacji przez Niemców Litzmannstadt Ghetto. Kolejnym zbiegiem okoliczności, szokującym mnie bardzo jest to, iż blok w którym mieszkam stoi na byłym cmentarzu żydowskim, a co za tym idzie mieszkam na terenie byłego getta. Wybraliśmy się dziś na spacer po największym w Europie cmentarzu żydowkim, który mieści się niedaleko mojego domu. Nie lubię cmentarzy i uważam, że nie powinno się ich zwiedzać.. no ale oprócz tego, że cały czas chowani są tam ludzie to spełnia on właśnie taką role. Mój krzyk jednak nie jest związany z cmentarzem i tym co tam zobaczyłam.
Są pewne rzeczy, sytuację, zjawiska, które nie potrafią zmieścić się w moim jakże małym mózgu. Zaliczam do tego czarną dziurę, wszechświat, religię oraz nienawiść jednego człowieka do drugiego.
Minęło tyle lat, wiemy co się wydarzyło od roku 1939 do 1945 z lekcji historii, z lekcji języka polskiego. Wiemy wiele od naszych dziadków, sąsiadów.. Wielu moich znajomych mówi: wiem o tym, ale co ja mogę? Nie potrafię tak. Nie potrafię o tym nie myśleć lub wmawiać sobie, że mnie to przecież nie dotyczy. Nie dotyczy? Uważam, że nie do końca. Jest mi wstyd za ludzi, jest mi źle, myśląc o tym, że nalezę do gatunku tak okrutnego. Jest wiele bulwersujących mnie spraw takich jak znęcanie się rodziców nad swoimi dziećmi, bądź nieludzkiego traktowania zwierząt. Jest tego całe mnóstwo. Wracając jednak do prześladowań ludności żydowskiej ale także polskiej i jakiejkolwiek innej bo nie o narodowość tu chodzi..
Nie mieści mi się to w głowie, że można zgładzić, zamordować, skazać na śmierć aż 1,1 mln osób. Jestem w stanie zrozumieć to, że osoby te zrobiły komuś wielką krzywdę i wtedy naturalnym odruchem człowieka jest obrona.. Nie mogę pojąć tego dlaczego tak się stało i dlaczego w taki sposób? Nawet zwierzęta nie zabijają bez powodu.
Ostatnio czytając po raz kolejny Grzesiuka (polecam) zastanawiałam się nad motywem tych ludzi, którzy byli najbliżej. Wiem o tym, że jest/było grono ludzi, którzy po kilku dniach "pracy" w obozach po prostu mieli dość ale co z resztą? Jakie mieli motywy? Nie wierzę w aż taki patriotyzm i to, że robili to dla dobra III Rzeszy. Każdy człowiek powinien mieć jakiś ludzki odruch. Oni tego nie mieli. Nie byli zatem ludźmi?? Dla niektórych była to szansa na przeżycie ale wybaczanie... wolałabym (i to się spotka z ogromną krytyką) poświecić swoje życie i nawet życie najbliższych niż zamordować kilka tysięcy osób. Najlepsze jest z tego to, że ci ludzie nie uważali się za winnych (jeśli w ogóle pomyśleli o winie) ale uważali, że to nie oni a III Rzesza.. nie oni mordują a ich państwo..
Nie mogę uwierzyć w to co się stało.. nie mogę. Nie wierzę, że zginęło tyle niewinnych dzieci, kobiet i mężczyzn. Holokaust to najgorsze co mogło się przytrafić ludzkości i ja jako człowiek się tego wstydzę. Najgorsze jest to, że istnieje jeszcze cała masa ludzi otumaniona tą nienawiścią.. dlaczego? Pytam się dlaczego tak się działo? Dlaczego to nadal istnieje...?
Temat prześladowań i zagłady ludności żydowskiej zawsze "był mi bliski". Nie wiem skąd to się wzięło. Chyba samo z siebie, ponieważ ani w moim domu ani w domach moich bliskich nigdy ten temat nie był poruszany. Pewnie to przez ogromną wrażliwość jaką posiadam, także nie wiadomo skąd wziętą.
Zaczęło się chyba w szkole podstawowej ale tego pewna nie nie jestem. Od kilku lat planuję głośno coś w tej sprawie "powiedzieć" ale jakoś mi się to do tej pory nie udawało. Postanowiłam dziś. Żaden szczególny dzień. Zbiegiem okoliczności jest to, że zaczęły się obchody 65. Rocznicy Likwidacji przez Niemców Litzmannstadt Ghetto. Kolejnym zbiegiem okoliczności, szokującym mnie bardzo jest to, iż blok w którym mieszkam stoi na byłym cmentarzu żydowskim, a co za tym idzie mieszkam na terenie byłego getta. Wybraliśmy się dziś na spacer po największym w Europie cmentarzu żydowkim, który mieści się niedaleko mojego domu. Nie lubię cmentarzy i uważam, że nie powinno się ich zwiedzać.. no ale oprócz tego, że cały czas chowani są tam ludzie to spełnia on właśnie taką role. Mój krzyk jednak nie jest związany z cmentarzem i tym co tam zobaczyłam.
Są pewne rzeczy, sytuację, zjawiska, które nie potrafią zmieścić się w moim jakże małym mózgu. Zaliczam do tego czarną dziurę, wszechświat, religię oraz nienawiść jednego człowieka do drugiego.
Minęło tyle lat, wiemy co się wydarzyło od roku 1939 do 1945 z lekcji historii, z lekcji języka polskiego. Wiemy wiele od naszych dziadków, sąsiadów.. Wielu moich znajomych mówi: wiem o tym, ale co ja mogę? Nie potrafię tak. Nie potrafię o tym nie myśleć lub wmawiać sobie, że mnie to przecież nie dotyczy. Nie dotyczy? Uważam, że nie do końca. Jest mi wstyd za ludzi, jest mi źle, myśląc o tym, że nalezę do gatunku tak okrutnego. Jest wiele bulwersujących mnie spraw takich jak znęcanie się rodziców nad swoimi dziećmi, bądź nieludzkiego traktowania zwierząt. Jest tego całe mnóstwo. Wracając jednak do prześladowań ludności żydowskiej ale także polskiej i jakiejkolwiek innej bo nie o narodowość tu chodzi..
Nie mieści mi się to w głowie, że można zgładzić, zamordować, skazać na śmierć aż 1,1 mln osób. Jestem w stanie zrozumieć to, że osoby te zrobiły komuś wielką krzywdę i wtedy naturalnym odruchem człowieka jest obrona.. Nie mogę pojąć tego dlaczego tak się stało i dlaczego w taki sposób? Nawet zwierzęta nie zabijają bez powodu.
Ostatnio czytając po raz kolejny Grzesiuka (polecam) zastanawiałam się nad motywem tych ludzi, którzy byli najbliżej. Wiem o tym, że jest/było grono ludzi, którzy po kilku dniach "pracy" w obozach po prostu mieli dość ale co z resztą? Jakie mieli motywy? Nie wierzę w aż taki patriotyzm i to, że robili to dla dobra III Rzeszy. Każdy człowiek powinien mieć jakiś ludzki odruch. Oni tego nie mieli. Nie byli zatem ludźmi?? Dla niektórych była to szansa na przeżycie ale wybaczanie... wolałabym (i to się spotka z ogromną krytyką) poświecić swoje życie i nawet życie najbliższych niż zamordować kilka tysięcy osób. Najlepsze jest z tego to, że ci ludzie nie uważali się za winnych (jeśli w ogóle pomyśleli o winie) ale uważali, że to nie oni a III Rzesza.. nie oni mordują a ich państwo..
Nie mogę uwierzyć w to co się stało.. nie mogę. Nie wierzę, że zginęło tyle niewinnych dzieci, kobiet i mężczyzn. Holokaust to najgorsze co mogło się przytrafić ludzkości i ja jako człowiek się tego wstydzę. Najgorsze jest to, że istnieje jeszcze cała masa ludzi otumaniona tą nienawiścią.. dlaczego? Pytam się dlaczego tak się działo? Dlaczego to nadal istnieje...?

2 komentarze:
dobry tekst Aga...lacze sie w Twoim krzyku...szkoda ze tak malo ludzi go slyszy...
pozdrawiam
goosia
Holokaust to plama nie tylko w historii Niemiec, ale także całego świata. Eksterminacja ludzi(Żydów, Polaków, Ukraińców i innych narodowości)położyła na łopatki całą dotychczasową filozofię i jej dorobek. Upadła wiara w człowieka i jego rozwój. Wiek XX stanął przed znakiem zapytania, bo jak w wysoko rozwiniętej kulturze i cywilizacji europejskiej można było się dopuścić masowego ludobójstwa? Jak mogli do tego dopuścić ludzie jedzący z pięknych zastaw, otwierający kobietą drzwi, wycierający usta w chustę po skończeniu posiłku? Jak mogli?
Niestety człowiek człowiekowi zgotował ten los(Medaliony Z.Nałkowska)
Więc ludzie byli odpowiedzialni za masowe mordy. Każdy pojedyncza jednostka, która doprowadziła do zagłady istnień. Na każdym z nich powinien spoczywać ciężar winy. Skąd znalazło się w nazistach tyle nienawiści do drugiego człowieka i dlaczego byli pozbawieni tak potrzebnego ludzkiego odruchu? Nie chcę usprawiedliwiać tych ludzi bo są winni, jednakże chcę rzucić na sprawę inne światło.
Owszem ludzie odpowiedzialni za bezpośrednią eksterminację nie poczuwali się do winny, a jak już coś czuli, to bronili się tym, że to były rozkazy, obrona kraju itp.
Zwykły żołnierz Wermachtu, odpowiedzialny za ludobójstwo bał się. Bał się podwójnie. Może nie chciał zabijać ludzi, może nie chciał wysyłać ich na śmierć, lecz robił to, dlatego by Polacy nie wysłali go do piachu, lub by nie został uznany za wroga III Rzeszy. Bojąc się o własne życie i rodzinę dokonywał mordów. Niektórzy wcale nie wiedzieli, o tym co robią, że wysyłają ludzi do komór gazowych. Jeńcy byli dotaczani karetkami do hospicjum, a nie komory. Skąd mógł to wiedzieć zwykły niemiecki żołnierz, który konwojował karetkę, lub strzegł bramy za którą dokonywano rzeźni? Nawet gdyby się dowiedział, nie mógł opuścić swojego stanowiska, przeciwstawić się. Bunt przeciwko władzy równa się wyrokowi na samego sobie. Człowiek nieświadomy tego co go otacza pracuje rzetelnie i ciężko. Słucha rozkazów i wykonuje je. Dowiódł tego eksperyment Milgrama(http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama). Ukazał jak bardzo człowiek jest zdyscyplinowany i posłuszny pod wpływem autorytetów. Dla pojedynczego żołnierza autorytetem była III Rzesza i jej ideologia, co wcale nie tłumaczy jego winy, ani nie znosi z niego odpowiedzialności.
Pozdrawiam.
Twój tekst jest dobry i zmusił mnie do refleksji.
Prześlij komentarz